środa, 11 maja 2011

zielono mi

Jak już pomogło na głowę, to teraz pracuję nad poprawą nastroju. I dalej wędruję wokół chat. Brodzę w zieloności... I już mi lżej na duszy.

kraina łagodności

Wysupłałam z mojego fotograficznego archiwum
łąkę, która znajduje się obok naszej działki. ZZa wysokich traw widać dach Kosiny. Wymościliśmy sobie gniazdko w prawdziwej krainie łagodności.
Myślę, że fajnie wtapiać się w taki obrazek, gdy codzienność doskwiera. Przynajmniej w myślach można brodzić w wysokich, bujnych trawach. A może potarzać się, wdychając cierpko-słodki jej zapach? Potem patrzeć w obłoki i podziwiać Stwórcę, że tak cudnie udał mu się świat.
Pomaga, gdy wokół ruch miasta. Taka mała gra w chowanego przed stresem. O!!! Minął mi ból głowy!

wtorek, 10 maja 2011

refleksje

Przeglądam archiwum bloga. Aż nie chce mi się wierzyć , że tyle pokonaliśmy przeciwności losu
i udało się nam zrealizować marzenie. Podziwiam Jędrka, który z takim zapałem i samozaparciem parł do przodu. W budowę włożył wiele wysiłku i ciężkiej pracy. To dzieło jego życia. Zresztą rzadko komu udaje się zbudować nie jeden, a dwa domy!
Szczerze go za to podziwiam!
Popełniliśmy wiele błędów, które może nie powstałyby, gdybyśmy posiadali więcej wiedzy fachowej i gdyby nie słabostki przypadkowych " fachowców". Po prostu parę razy " wtopiliśmy finansowo", zawierzając panom budowniczym.Końcówka jest trudna, bo wyczerpały się nasze wszelkie fundusze. Jestem teraz prawdziwym dusigroszem, a wcześniej byłam lekkim utracjuszem. To konieczność, bo inaczej nie związałabym końca z końcem.
Zastanawiam się, czy zaczęłabym budowę chat, gdybym miała tę świadomość, co teraz. Chaty miały kosztować tak niewiele, a ich przestawienie? No, cóż... Wymieniana kwota była tak śmieszna, że każdy pokusiłby się. Faktycznie koszty są prawie takie, jak przy budowie normalnego domu, bo i ten, który powstał, jedynie z zewnątrz jest starą chatą. W środku kryje niespodziankę prawdziwej wygody i komfortu. Przecież myśleliśmy, aby tu na starość zamieszkać, więc nie mogłoby być inaczej.
Wiem, że gdybyśmy teraz mieli wchodzić w taką inwestycję , to chciałabym, abyśmy zrobili to sami.
Mam wyrzuty sumienia, że zburzyłam spokój mojej siostry. Chaty nie przyniosły jej radości. Odwrotnie, stały się zarzewiem wielkiego stresu. Moja siostrzyczka nie zdołała pokochać chatek w ten sposób, jak ja i Jędruś. Może z czasem, gdy chaty zatętnią, życiem zmieni zdanie. Mam taką nadzieję!
Nasze chaty budowane były z miłością. Mam nadzieję, że będą przyjeżdżały tu tylko osoby, które to docenią i nie zrażą się dzikością otoczenia.

wspomnień czar


Za miesiąc właśnie tak będzie. Już czuję ten zapach!

antrakt

Teraz mam okres wzmożonej pracy. Mam niewiele czasu, aby nadrobić zaległości zawodowe i w spokoju ducha pójść na kolejny urlop. Tym razem będzie to urlop bardzo pracowity.
Mamy niewiele czasu, aby przygotować otoczenie chat na przyjęcie gości.
Obmyślamy, co zrobimy, jak zrobimy, co zabierzemy z domu, aby uatrakcyjnić letnikom pobyt.
Mam nadzieję, że prócz orki znajdziemy czas na radość i zadowolenie. Mam tez wielka nadzieję, że może powstanie mój kolejny obraz. W domu w Koźlu zrobiło się trochę pusto. Aby przystroić ściany chaty pozabierałam sporo swoich " dzieł".
Teraz jedynie myślami wracam do cudownych widoczków . I to daje siłę i energię!

niedziela, 8 maja 2011

jeszcze jedno zdjęcie...

Do zobaczenia chatki. Muszę wyjeżdżać. Wrócę niedługo, aby sprzątać, czyścić, myć, plewić, sadzić, nosić i cieszyć się pięknem naszego raju na ziemi.

chaty żyją

Do chat wróciło życie. Słońce wyleguje się na ściereczkach, wiszących na balustradzie tarasu . Niedawno powycierałam nimi talerze, które zmyłam po obiedzie.
Gdy wychodzę przed chaty czuję słodki zapach kwitnących krzewów i drzew.
Wiosna wokół chat pachnie sklepem ze słodyczami, a najbardziej przypomina mi zapach irysów i toffi.
Wiosna wokół chat śpiewa ptakami, wijącymi gniazda.
My mamy swoje gniazdo na ukończeniu.
Gdybym miała lepszy głos i tak nie fałszowała, też chętnie pośpiewałabym sobie...