niedziela, 8 maja 2011

gniazdko


Pod koniec weekendu bieszczadzkie gniazdko zostało wymoszczone. Na razie nie było czasu na powieszenie obrazów, ale już są ręcznie robione lambrekiny. Jest przy czym usiąść i na czym odpocząć. Wreszcie mamy wielki stół, przy którym spokojnie można zjeść posiłek, bez trącania się łokciami.

wielka wyprawa po...wisielca

Korzystając z długiego weekendu majowego zorganizowaliśmy wyprawę do naszych chat.
Połowa ekipy odpadła w przedbiegach, no bo do pracy ludzi niezbyt gna. Jednak gospodarze muszą. Tym razem otrzymaliśmy wsparcie od Stelli, Kamila i dwójki małoletnich; Kacperka i Kajtusia.
Wszyscy czyścili, wiercili, zamiatali, kopali, czyścili, przykręcali,myli...itd.
Przy okazji było sporo zabawy. Było ognisko i pieczenie kiełbasy.
Kajtuś i Kacper mieli spotkanie pierwszego stopnia z padalcem, którego Lucyna złapała za ogon i demonstrowała w tzw. zwisie. Nic dziwnego, że Kajtek opowiadał swojej przedszkolnej wychowawczyni, że widział... wisielca!

Komfort i wygoda

Wyposażenie kuchni przyjechało z nami około 700 kilometrów. Po linii poziomej od zachodniej granicy po wschodnią. Szkoda, że szklana płyta elektryczna była niesprawna, bo mieliśmy dodatkowy wydatek, ale mówi się trudno!
Kupiliśmy nową.
Już ją wypróbowaliśmy i jest bardzo wygodna.
Wreszcie mamy wodę w kranach. Z własnej studni! Kominek ogrzewa ją i jest pełen komfort.
Granitowe blaty są bardzo wygodne.

... sąsiedzi


W czasie ostatnich miesięcy w Bieszczadach ruszyły rozmaite budowy. Z okien naszej chaty też widać nowo powstałą willę. Najwięcej jednak buduje się tzw. " psich budek".
Nie przepadam za ciasnotą i duchotą, które w nich panują, dlatego nasze chaty to będą prawdziwe domy. Wygoda przede wszystkim!

widoki...

droga do raju


Kocham brukowaną drogę z Uherzec/ a może Uherców/ przez Myczkowce do mojej ukochanej Bóbrki. Widoki ....

i przyszła wiosna

Cały czas w chatach krzątają się panowie majstrowie. Jedni pracują jak mróweczki, inni jak... żółwie. Jedynie Jędruś co dwa tygodnie gna do Bóbrki i pracuje, pracuje, pracuje.
Jeżdżę z nim od czasu do czasu, bo moja praca zawodowa nie zawsze pozwala na urlop.
Biedny Jędruś ma już tak mało urlopu, a końca nie widać.