środa, 7 kwietnia 2010

a na piętrze będzie moja pracownia...


trochę nowego, trochę starego


okno na świat....


Cd. nastąpi


Po wielu mękach udało się nam otrzymać wspólny kredyt. Myślę, że w związku z tym ukończymy chaty. Zamówiliśmy okna i kupiliśmy drzwi. Przyszła wiosna. I dopiero teraz domki mają oczka. Są śliczne. Mamy więc zamkniętą przestrzeń, bo i drzwi przy okazji wstawiono. Teraz idzie ku lepszemu. W kwietniu ma odezwać się Rejon Energetyczny i mają zacząć prace podłączeniowe. Będzie wielka elektryfikacja Ugorka. A potem to już tylko; panowie Szocińscy zagospodarują wnętrze, zakupy, instalacje, malowania......i tak do finału. Musi nastąpić z końcem roku.

zima zła


Zima przyszła szybko. Zasypało, zawiało. Nie ma przejścia do chat. Śnieg po kolana, aż mojej siostrze nie chiało się wychodzić z ciepłego autka.
Widać po minie, że zmusza się do aktywności.

wtorek, 30 marca 2010

grzyb-hełm


W dzikiej części Ugorka, blisko Zasiedliska, czyli świątyni dumania obrodziły grzyby i to jakie! W tym roku ugotuję zupę i zrobię grzybowy sos. W ubiegłym roku te dorodne okazy zanieśliśmy do Leona i wspólnie z innymi zajadaliśmy się Leonowym sosikiem. Ale mi teraz ślinka cieknie na ten sosik!

jest nazwa


UGOREK - to nasze miejsce na ziemi. Brzmi przekornie, gdy patrzę na zieloną powódź,szalejącą wokół chat. Myślę, że jednak jest to nazwa odpowiednia. Przypomina mi dzieciństwo w Gruszowie i równie magiczny stok , na którym stała rodzinna chata Tatki. Myślę, że na naszym Ugorku zielone, bieszczadzkie anioły będą tak samo cudnie tańczyć na wierzchołkach drzew, jak wcześniej. Nie obrażą się na nazwę.