Powędrujcie ze mną wśród starych chat i zakochajcie się w pociemniałych balach, zapachu drewna i śladach minionego życia. ..
Stary młyn wodny.Cudeńko! Prawie widzę Wodnika Szuwarka, który nocą siedzi sobie na kamieniu i gra młynarzowi lub prędzej młynarzowej kołysanki na fujarce.
A woda przepływa przez młyńskie koło, odliczając czas; kropla po kropli.
Wędrujemy sobie szeroką, piaszczystą wiejską dróżką. Wiklinowe ogrodzenie okala mały ogródek, w którym rosną kolorowe kwiaty.Wśród wysokich drzew prześwituje ciemny kolor gontowego dachu chaty.
Deszczułki są trochę spłowiałe, wypłukane licznymi deszczami.
A tu niespodzianka; co jest za tym drzwiami?...
Może tu właśnie jakiś król piechotą chodził?
Stare dachy chat obrosły mchem. Z daleka widać, z której strony jest północ. Z zielonej grupy krzewów i drzew wyrasta piękna, kolorowa wieżyczka kościoła, a może cerkiewki. W każdej wsi była kapliczka,albo krzyż okolony drewnianym płotem. Ludzie wieszali na nim kolorowe wieńce uwite z polnych kwiatów. Czasem ktoś zapalił świecę i zmówił pacierz...
Kościoły i cerkwie były zawsze bardzo ważnym miejscem we wsi. Życie na wsi nie należy do łatwych. Przynosi wiele zmartwień i trudów. Zimy bywają długie i ciężkie. Przednówek jest trudny i ubogi, lato czasem zbyt gorące, lub za mokre. Są pożary , gradobicia, powodzie.... Musi być miejsce, gdzie słaby człowiek może zdjąć ze swoich barków za wielki ciężar i powierzyć go komuś dużo potężniejszemu. Po modlitwie lżej na duszy.
Jednak największym atutem życia na wsi jest cisza i spokój. Życie tutaj zwalnia i człapie...
Można pospacerować wśród starych drzew, zachwycić się słońcem w koronach drzew...
I nie ma to jak żniwa. Już zboże zżęte. Wielu kosiarzy machało kosami, aby później kobiety mogły powiązać snopki i poustawiać, aby deszcz nie zrobił krzywdy. Obecnie poza skansenem taki widok bywa bardzo rzadki. W dzieciństwie naoglądałam się tak sielskich obrazków .
Nie wiem, czy ta wiata miała służyć do ochrony siana, czy drewna, a może do czegoś zupełnie innego?
A tu widoczek, który mnie zawsze rozczulał; bielona chata, maleńkie okienka i malwy przed oknami. To znak, że w chałupie jest jakaś panna na wydaniu!
I jeszcze raz słodkie widoczki....Nie ma to jak wiejski ogród. Rośnie tu "groch z kapustą "i różnej maści kwiaty.
A tu wiatrak na tle stodoły. Może wewnątrz była studnia?...
A w zagrodzie biała kózka.... Kozie mleko nie uczula, tylko trzeba się do smaku przyzwyczaić.
I kolejny wiatrak za zielonymi rzepami.Gdy rzepy dojrzeją dzieci będą mogły się nimi obrzucać. Niebezpieczne, gdy zaplącze się w długie włosy.
A tu jakaś inna chata. Z pewnością kryje w sobie warsztat rzemieślniczy.
Pełni nostalgii za dawnymi czasami wychodzimy z pięknej wioski.Żegnają nas amarantowe malwy.
Miło jest czasem wrócić do miejsc, które mówią do nas; przystopuj trochę, zwolnij. Zobacz jak było kiedyś , przekonaj się, że życie może toczyć się bardziej leniwie.
Wiele lat temu, gdy technika nie była tak rozwinięta, też żyli ludzie, którzy marzyli, kochali, nienawidzili.
Może nie byli tak wyedukowani jak współcześni, ale żyli pełną gębą, a nie tylko markowali życie. I tym refleksyjnym stwierdzeniem kończę.