środa, 18 marca 2015

W przetrwalniku

Znowu mogę pisać jedynie dlatego, iż dopadł mnie kolejny wirus. Mimo ,że się szczepię przeciw grypie i mnie nie darował. Położył mnie na obu łopatkach. Pierwsze dnie były koszmarne, ale koszmarniejsze były noce. Teraz jestem na końcówce, po drugiej serii antybiotyków, z zapaleniem zatok i spływającą... itd. po co komu szczegóły? Jestem w swoim przetrwalniku, czyli mieszkaniu stałym i tęsknie myślę o Bieszczadach. Nazwałam swoje miejsce stałego bytowania przetrwalnikiem. To nie dlatego, że nie lubię swojej połówki domku gdzie od wielu lat żyję,ale dlatego, że jest to poczekalnia. Czekam tu , aby " wsiąść do pociągu byle jakiego" i pognać tam, gdzie czas człapie, a anioły tańczą na czubkach drzew... W tym roku mam opóźnienie w wyjeździe i nie wiem, kiedy będę mogła wypisać urlop. Przydarzyło mi się jeżdżenie z moim Tatą do szpitala onkologicznego i nie wiem, kiedy tak wszystko ułoży się, że nie będę pilnie potrzebna na miejscu. Myślę, że najszybciej w drugiej połowie kwietnia, nie szybciej. I obym mogła wtedy jechać przynajmniej na parę dni! Na razie w ferworze walki zawodowej przewracam się o kolejne wirusy i gdy mi trochę odpuszczą zdobywam czas na zaglądanie do chatoManii. To moja odskocznia i pigułka wzmacniająca. A tak miło powspominać...

4 komentarze:

  1. Dużo zdrówka życzę i pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie. Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Kuruj się, Bozeno, smaruj, okładaj, łykaj i co tam jeszcze można z ludowymi medykamentami, one złagodzą dolegliwości, a i z lekka dodadzą sił do walki z wiosennym przesileniem, szkoda, że nie jesteś w Bieszczadach, czosnku niedźwiedziego zdałoby się na odporność; pewnie kłopotów niemało, i trosk z chorym ojcem przyczyniło się do osłabienia organizmu, że poddał się grypie; zdjęcia przecudne, lata już się chce, cerkiew łopieńską chyba widzę na jednym zdjęciu; pozdrawiam serdecznie i sił życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście to Łopieńka. Moja ulubiona. Ma swój czar, więc tak mi się wspomniała, gdy z tęsknotą o Bieszczadach pomyślałam. Nic to. Zmartwienia i choroby w końcu przeminą. Czosnek niedźwiedzi z dna zamrażarki wyciągnęłam i do surówki dodałam, mimo, że jestem 400 km dalej, poczułam się bliżej. Dzięki za wsparcie! Pozdrawiam serdecznie i też zdrówka życzę. :)

      Usuń