czwartek, 3 marca 2016

Widok z mojego okna

Widok z okna pokoju 306
        Takie tematy wypracowań szkolnych z języka polskiego często zadawane były za moich  szkolnych dni i w czasie, gdy uczyły się moje dzieci. Zawsze zastanawiałam się, co ciekawego może być w takim temacie. I nie wiedziałam, aż do wtorku, kiedy to spadł śnieg.

  Grube płaty wolno spadały na ziemię, a ja podeszłam do okna, aby zobaczyć ile śniegu  napadało. I czy moja " lady blu " da mi popalić w czasie wykopywania jej spod śniegu. Spojrzałam przez szybę  i zachwyciłam się widokiem starego drzewostanu, pokrytego białym puchem. Siedzę tyłem do okna , ale gdy odwrócę głowę, to widzę korony dębów rosnących w parku. Późną jesienią i zimą w ramie okiennej widzę poskręcane ciemne gałęzie, na których często przysiadają gawrony oraz wrony. Ptaki są uciążliwe, bo gromadnie debatują, kracząc strasznym głosem. Ich odchody spadają na głowę ludziom oczekującym na przystanku na przyjazd miejskiego autobusu. Obok parku mieści się urząd powiatowy , więc wymyślono odstraszacz. Co jakiś czas odtwarzany jest i puszczany przez megafon głos drapieżnego ptaka. Wrony odlatują i przechodnie mają  spokój. Gdy niedawno nastały ciepłe, przedwiosenne dzionki, widziałam na przeciw okna  dwa gawrony kończące budowę gniazda. Zrobiło mi się ich żal. Tyle wkładu pracy , a niedługo wygoni ich głos wydobywający się z żelaznej tuby. Pewnie to stare ptaki, które co roku budują gniazdo w tym samych miejscu. Co z nimi będzie? Zdążą złożyć jaja, czy też nie? ... Nigdy nie myślałam o tym, spoglądając na park.
I przyszła mi do głowy pewna myśl. Mam taki piękny witraż w ramie okiennej, który zmienia się wraz ze zmianami pór roku. Koloryt jego jest różny. Jednym razem jest  to melanż różnych odcieni  zieleni, to znowu brązu... Zimą mam często widok, jakbym wycięła kadr z filmu " Ptaki". Mogłabym moim witrażem odmierzać lata.  Czyli mam wyjątkowy zegar, który dotychczas liczył mi czas przepracowanych lat. I nie mogłam się opędzić od  potrzeby wydobycia na światło dzienne wiersza, który w tamtej chwili pojawił się we mnie.


We wszechświecie nieskończoności
Ja drobinka życia,
zlepek komórek z twardą pestką
duszy
ćma uwięziona w światłości
kometa z ogonem lęku
pędzę
biorąc na własność orbitę
wielu niewiadomych
mijam ludzi
drogowskazy
kamienie milowe w przestrzeni
zapalonych latarni znaków zapytania
śpiewam
o wielokropku zmiennych
plusach i minusach równania
z wykrzyknikiem.


K-Koźle 01.03.2016r.



2 komentarze:

  1. Dla mnie też widok z okna to najpiękniejszy obraz w ramie okiennic. Zmienny tak i zachwycający, że można stać lub siedzieć i zapatrzyć się do utraty zmartwień i smutków.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepraszam, że odpisuję z opóźnieniem, ale dopiero dziś mam na to czas. Dzięki za komentarz . Pozdrawiam serdecznie.:)

    OdpowiedzUsuń